na skraju
myślenia
droga się wypłaszcza
zasady mniej
wyboiste
tam tylko
nadzieja gładka
jak Obecność
promienie swe dłonie
układają w
kształcie
trwania
stosik palców jak namiot
świetlisty
schronieniem
- tam nie musisz już nic
wiedzieć
tam po prostu
jesteś
ostatnim tchnieniem
pauza wybrzmiewa
echem spełnionego
życia
- staniesz
echa pełen
opuszczając suchą
ziemię
przed obliczem
Ojca
wtedy
gdy już szept zamiera
nie ma potrzeby
mówienia
byle czego
- dusza towarzyska
uchodzi do nieba
ta co chleb
niczym siebie
samą kroiła
hojnie
- ciepłe pajdy spojrzenia
dzieliła poza
rozdawała
ta co smutek
chwytała garściami
jak radość
i biedę
ta co mówiła
wszystkim
że ich kocha
choć nie kochała samej
siebie
- żadną sztuką
duszy rozdać
co zbywa
na skraju myślenia
droga się wypłaszcza
- tam gdzie nic nie ma
kamień na bok
odrzucony
jak bochenek chleba
przelewanie
poza
ciernie grzechu
siebie
wszystko jest
nienamacalne
tylko rana
w boku
wodą krwawa

Komentarze
Prześlij komentarz